Wrzesień w Monachium to nie tylko Oktoberfest

Zaktualizowano: 20 sierpnia 2026

W samym środku Monachium leży łąka, która nosi imię narzeczonej. Dwunastego października 1810 roku następca tronu Ludwik poślubił Teresę z Saksonii-Hildburghausen. Miasto uczciło ślub wyścigami konnymi, jedzeniem i muzyką, a po wyścigach dzieci w strojach ludowych recytowały wiersze i wręczały parze owoce oraz kwiaty. Plac ochrzczono wtedy Theresienwiese (Łąka Teresy). Nazwa została.

Zabawę powtórzono rok później, potem znowu – i tak zaczęło się największe święto ludowe świata, na które przyjeżdża dziś ponad sześć milionów gości rocznie.

Rocznica ślubu wypadała w październiku. Święto z niej zrodzone odbywa się we wrześniu i nie jest to pomyłka nazewnicza. Termin przesunięto wstecz, żeby goście mieli cieplej – i Bawarczycy mieli rację. Wrzesień jest w Monachium o cztery stopnie cieplejszy od października i o wiele bardziej słoneczny. W 2026 roku Wiesn (tak monachijczycy nazywają swoje święto) trwa od 19 września do 4 października.

Kto nie znosi tłumów, przyjeżdża w połowie miesiąca i omija łąkę szerokim łukiem. Reszta miasta jest wtedy pusta jak nigdy.

CZOP I DWANAŚCIE WYSTRZAŁÓW

Pierwszego dnia, dokładnie w południe, nadburmistrz Monachium wchodzi do namiotu Schottenhamel, najstarszego na całym festynie. Wbija czop w pierwszą beczkę możliwie najmniejszą liczbą uderzeń i woła „O’zapft is!” (odszpuntowane). Bawarska prasa liczy te uderzenia od lat. Mniej znaczy lepiej – nadburmistrz, który potrzebuje ich zbyt wiele, długo o tym słyszy. Zwyczaj sięga 1950 roku, kiedy zrobił to po raz pierwszy nadburmistrz Thomas Wimmer.

Ze schodów pomnika Bawarii pada wtedy dwanaście wystrzałów armatnich i dopiero na ten sygnał w pozostałych namiotach zaczynają nalewać piwo, a pierwszy litr zawsze trafia do premiera Bawarii.

W pierwszą niedzielę Oktoberfest ulicami idzie Trachten- und Schützenzug, pochód strojów ludowych i bractw strzeleckich. Trasa liczy siedem kilometrów, od Maximilianstraße aż na Theresienwiese. Idzie nią około dziesięciu tysięcy osób. Stroje w wielu rodzinach dziedziczy się z pokolenia na pokolenie. Skórzane spodnie i sukienki z fartuszkiem noszą we wrześniu wszyscy, nie tylko uczestnicy pochodu. Przez dwa tygodnie w tramwajach jeździ się obok ludzi ubranych tak, jak ich pradziadkowie.

CENA LITRA

Piwo na Wiesn podaje się w Maß (litrowy kufel). Jego cena jest w Monachium tematem publicznym, komentowanym w prasie na długo przed otwarciem. W 2026 roku litr kosztuje od 14,80 do 15,90 euro, średnio o 2,4 procent więcej niż rok wcześniej. Ceny ogłoszono drugiego czerwca. Miasto ich nie ustala, robią to gospodarze poszczególnych namiotów, ale jako organizator sprawdza, czy są zasadne, i publikuje zestawienie na długo przed pierwszym kuflem. Różnice bywają wyraźne. W Augustiner-Festhalle litr kosztuje 14,90 euro, w Armbrustschützen-Festzelt 15,90.

Wstęp na sam teren jest bezpłatny. Płaci się dopiero za to, co się zje i wypije. Stolik rezerwuje się wyłącznie bezpośrednio u gospodarza namiotu – centralnego systemu nie ma i nigdy nie było.

W dni powszednie namioty działają zwykle od 10:00 do 23:30, w weekendy i trzeciego października od dziewiątej do północy, przy czym w dużych halach ostatnie piwo nalewa się mniej więcej godzinę przed zamknięciem. Kto przychodzi bez rezerwacji, ma szanse przed południem. Wieczorem prawie żadnych.

MIASTO POZA ŁĄKĄ

Ogród Angielski ciągnie się pięć i pół kilometra na północ od starego miasta i zajmuje 375 hektarów. Jest większy od nowojorskiego Central Parku. We wrześniu trawa jest jeszcze ciepła, a wieczory już chłodne, więc Biergarten pod kasztanami zapełnia się dopiero po południu. Płynie tamtędy Eisbach (Lodowy Potok), a na nim stoi fala. Fala jest sztuczna i nie rusza się z miejsca. Surferzy ustawiają się na brzegu w kolejce, wchodzą na nią jeden po drugim, spadają, wracają na koniec kolejki i robią to przez okrągły rok, także w styczniu. Do najbliższego morza jest stąd czterysta kilometrów. Surfują mimo to.

Serce miasta bije na Marienplatz od 1158 roku, czyli od dnia założenia Monachium. Na wieży nowego ratusza Glockenspiel (kuranty z trzydziestoma dwiema figurami naturalnej wielkości) odgrywa dwie szesnastowieczne historie. Codziennie o jedenastej i o dwunastej, latem także o piątej po południu. Figury tańczą, rycerze walczą, tłum na dole stoi z zadartymi głowami.

Skąd bierze się cierpliwość do przedstawienia, które od ponad stu lat kończy się tak samo? Monachijczycy tłumaczą, że chodzi nie o zakończenie, tylko o to, że wciąż działa.

GODZINA NAD JEZIORO

Alpy zaczynają się na tyle blisko, że w pogodny dzień widać je z miasta. We wrześniu takich dni jest siedem na dziesięć. Nad Starnberger See kolejka miejska linii S6 dowozi w jakieś trzydzieści minut, nad Tegernsee jedzie się około godziny. Woda w obu jeziorach jest jeszcze letnia, choć powietrze nad ranem bywa już zimne. Zugspitze, najwyższy szczyt Niemiec, leży dziewięćdziesiąt kilometrów od Monachium, a przejazd pociągiem do Garmisch-Partenkirchen zajmuje godzinę i dwadzieścia minut, po czym trzeba się przesiąść na kolej zębatą albo na autobus do Grainau-Eibsee.

Do zamku Neuschwanstein jedzie się pociągiem do Füssen około dwóch i pół godziny, a stamtąd kawałek autobusem. Liście buków wokół zamku zaczynają we wrześniu zmieniać kolor. Kolejka do kas jest krótsza niż w sierpniu. Zamek zbudował Ludwik II – prawnuk tego Ludwika, który ożenił się z Teresą i rozpoczął całą tę historię. Utonął w Starnberger See w 1886 roku, w okolicznościach, których nikt do dziś nie wyjaśnił. Nad brzegiem stoi krzyż, a w rocznicę śmierci ponoć pali się przy nim świece.

MONACHIUM – POGODA WE WRZEŚNIU

Wrzesień jest w Monachium o cztery stopnie chłodniejszy od lipca i wyraźnie przyjemniejszy. W ciągu dnia termometr pokazuje przeciętnie 19,5 stopnia, w nocy spada do 10,5°C. Szansa na słoneczny dzień wynosi 73 procent – niemal tyle samo co w pełni lata. Dla tej różnicy przesunięto termin Oktoberfest dwieście lat temu. W październiku temperatura spada do 15 stopnia w dzień i 6 w nocy, a szansa na słońce z 73 procent do sześćdziesięciu.

Niemal połowa dni września może być deszczowa, ale ten deszcz przynosi w sumie 96 milimetrów, czyli o jedną czwartą mniej niż w lipcu i sierpniu, kiedy nad miastem przechodzą popołudniowe burze.

Na tle Polski wrzesień w Monachium jest mokry. W Warszawie spada wtedy 59 milimetrów deszczu, w Monachium 96 – ponad półtora raza więcej, przy praktycznie identycznej długości dnia. Bawarska stolica ma za to o trzy punkty więcej szans na słońce. Piętnastego września słońce wstaje tam o 6.51, zachodzi o 19.26. Dzień trwa 12,6 godziny.

W ostatniej dekadzie wrzesień w Monachium potrafił zaskoczyć zarówno upalnym dniem 28,4°C, jak i zimną nocą 1,5°C (skrajności z dziesięciu lat, nie rekordy wszechczasów). Namioty na Theresienwiese zamykają się po jedenastej wieczorem. Wtedy jest już te dziesięć stopni więc warto mieć przy sobie coś cieplejszego.